Ace Frehley otwarcie przyznaje, że jemu wszystko to, co dzieje się wokół grupy KISS nie robi większej różnicy. Muzyk już dawno skupił się na swojej solowej karierze i całkiem nieźle sobie radzi. Właśnie pojawiła się jego nowa płyta, a już zapowiedział kolejną – tym razem z coverami.
Frehley był niedawno gościem w radiu Lone Star 92.5. Jak to zwykle bywa, w końcu rozmowa zeszła na zespół KISS i relacje między muzykami.
Z którym muzykiem KISS jest się trudniej dogadać – z Paulem czy Genem?
Cóż, kiedyś było trudniej z Genem [Simmonsem – przyp. red.], ale teraz chyba jednak z Paulem [Stanleyem – przyp. red.]. Widziałem jakiś film z koncertu KISS i Paul był parodią samego siebie [śmiech]. Wydaje mi się, że Gene nie bierze siebie tak poważnie, jak czyni to ostatnio Paul. Wiesz, ja generalnie nigdy nie traktowałem siebie poważnie i lubiłem to zabawne, głupkowate "Space Ace". Jednak ludzie są różni. Co mogę więcej powiedzieć?
W wywiadzie Ace Frehley mówił jednak, że generalnie ostatnio stara się porozumieć ze swoimi kolegami, ponieważ "wszyscy są przyjaciółmi i braćmi". Niestety, ale nie zawsze panom z KISS udaje się utrzymać język za zębami podczas publicznych wypowiedzi, co w konsekwencji rodzi kolejne nieporozumienia.
W końcu to brak współpracy między obecnymi i byłymi muzykami KISS sprawił, że grupa nie zagrała koncertu podczas ceremonii włączenia do Rock and Roll Hall of Fame.
mg